.

.

sobota, 12 listopada 2016

Mężczyźni nie chorują

Dopadło mnie przeziębienie. Tak zwyczajnie, po ludzku - gil do pasa, kaktus w gardle. Takie tam dobrodziejstwo zasmarkanego świata. Normalka.
I nic, ale to nic mnie wtedy tak nie denerwuje jak to, gdy słyszę z ust faceta- od kataru się nie umiera, a ból gardła to jeszcze nie koniec świata. Ja to wiem! Ale mężczyźni chyba jednak tego nie wiedzą. Nawet ci, którzy takie mądrości wygłaszają.
Chorej kobiecie nic nie przeszkodzi w tym by zatańczyć polkę z odkurzaczem, czy pójść w tango z mopem, nie wspominając już o modleniu się nad garami czy pakowaniu ubrań do pralki, nawet jeśli ta żre skarpetki na potęgę i wypluwa z siebie pary nie do pary.
Za to facet...hmm... no właśnie.

Mężczyźni jak wiadomo nie chorują, oni walczą o życie. Wystarczy np taki zwykły katar. I powiedz wtedy takiemu- od kataru się nie umiera. Usłyszy, owszem, ale tylko słowo- UMIERA. I od razu kładzie się do łóżka i przywołuje słabym skinięciem, omdlałej dłoni swe dzieci by zebrały się wokół łoża boleści. Będzie się żegnał. I prosi żonę zbolałym głosem o papier i pióro. Będzie pisał testament. No ja pikolę.
I aby mężczyzna nie musiał przechodzić tej agonii, kobieta zamienia się w całodobową pielęgniarkę. Witaminy podawane są na już, bo z każdą minutą facet coraz bardziej ociera się o śmierć.
Gdy mężczyzna choruje, to kobieta cierpi jakoś bardziej...psychicznie. Ćwiczy cierpliwość, zaciska zęby, parzy herbatki by przywrócić faceta do świata żywych, a sobie melisę by nie zwariować.
Chociaż nie wiem czemu, ale najczęściej wtedy kobiety mają wizję ostrzonego noża ;).

8 komentarzy :

  1. Chorujący facet to stan nie do opisania, ale udało Ci się go doskonale opisać.

    Posyłam herbatę z cytryną!
    Dużo zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O herbatka z cytryną i miodem, to mój ulubiony dodatek do chwil z książką :)

      Usuń
  2. no kochana! błyskający nóż to mało, ale na szczęście wyleczyłam się z pielęgniarkowania skutecznie! a jak pomyślę, że jakiś męski zasmarkaniec miałby mi w moim własnym domu "umarnąć" z powodu 36,8 to pewnie najszybciej jak się da skróciłabym mu cierpienia siekierką:) wyjątkiem są tylko dzieci, ale to tez do pewnego wieku ( nie więcej jak 10lat)
    Ps. do dzisiaj nie zapomnę miny exa kiedy zasmarkany (na owym łożu bolesci) prosząc o herbatę ( głosem który wskazywał niemal na agonię) usłyszał "wstań i sobie zrób, bo jak już się nazapieprzałam w pracy i w domu, i w końcu udało mi się zbić te 39,3 które mam od 3 dni o niczym innym nie marzę jak o chwili w wannie ciepłej wody, z ulubioną książką, a chwila ta nastąpi właśnie teraz i uwierz "kochanie", że czajnik cię nie ugryzie, a 3 m do kuchni to nie wycieczka piesza na Mount Everest, co cię nie zabije to cię wzmocni, więc się hartuj!" spojrzenie wkurwionego bazyliszka ( w sensie exa)- bezcenne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga do kuchni w celu zaperzania sobie własnoręcznie herbaty, toż to Golgota :)

      Usuń
  3. ;)

    http://demotywatory.pl/4655427/Bol-podczas-porodu-jest-tak-silny-ze-kobieta-jest-niemal-w

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a to i tak pewnie nie zobrazuje w pełni ich cierpienia ;P

      Usuń
  4. Ponoć dla mężczyzny przeziębienie to pewna śmierć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego większość mężczyzn pół życia jest w agonii ;)

      Usuń