.

.

środa, 30 listopada 2016

Nie kupuj psa pod choinkę

Zbliżają się święta a wraz z nimi nie tylko radość nadchodzących chwil, ale i posty na portalach społecznościowych ze zdjęciem słodkiego psiaka i apelem -- Nie kupuj psa pod choinkę.
Każdy przemyka wzrokiem po apelu, a z tyłu świadomości ma myśl- to nie o mnie, to o innych. Ja taki/taka nie jestem. Inni tak, ja nie. Nigdy.
I przychodzi gwiazdka i ten moment gdy dziecko piszczy z radości, a w pudełku małe skomlące coś, nieporadnie trzymające się na małych, niezdarnych łapkach, popiskujące, skomlące, patrzące ufnymi oczami na ludzia...tego małego i tego dużego.
Święta mijają, zachwyt dziecka też, prezent powszednieje i zaczyna przeszkadzać. Pogryzione pantofle, obsikany dywan też nie przemawiają na korzyść czworonoga. Nim czworonóg nauczy się wołać za swoją potrzebą mija trochę czasu, ale wtedy nikt nie ma chęci z nim wychodzić- bo zimno, deszczowo, bo się po prostu nie chce. Potem przychodzą wakacje. W planach Grecja, Teneryfa, Gran Canaria czy inny upalny raj, ale w tych planach nie ma miejsca dla psa.
I wtedy... w najlepszym razie pies jest podrzucany do schroniska, w najgorszym razie...cóż, smutnych, a czasem makabrycznych scenariuszy jest wiele.
Mamy jamnika. Jest już z nami ponad 10 lat. I przyznam się szczerze, że nie był to do końca przemyślany zakup. Dzieci chciały, więc mamusia się zgodziła.
Wygryzione dziury w kocach- coby się człowiek nie spocił pod nimi, obsikana szafa -patrzcie jak wysoko zadzieram nogę, poobgryzane grzbiety książek z najniższych półek, bo pancia mówiła, że ta czy tamta książka jest dobra. To trzeba było spróbować.
To był kłopot. Spacery, opieka, zniszczone rzeczy. A jednak wzięliśmy za niego odpowiedzialność. A przede wszystkim bardzo go pokochaliśmy. Ma nie tylko dom, pełną miskę, ale przede wszystkim miłość i pieszczot aż do zagłaskania. Na to ostatnie czasem nawet potrafi zgłosić reklamację, włażąc na nas i domagając się więcej. Trzynaście kilo jamnika potrafi przygwoździć ;).
Dziś śmiało można stwierdzić, że nasz jamnior jest dumnym posiadaczem ludzi, a nie odwrotnie. W naszej rodzinie to on gra rolę właściciela.
Znam jedno małżeństwo, wspaniali ludzie, oprócz swojej pracy zajmują się również wolontariatem w schronisku. U nich w domu nigdy nie jest pusto. Zawsze  jest około trzech psów. Stareńkie, głuche, ślepe, skrzywdzone. Takie których droga dobiega końca. Ale za to koniec tej drogi w ich domu jest pełen troski, opieki a przede wszystkim wypełniony ogromem miłości.
Nie kupujecie zwierząt pod choinkę. To nie są rzeczy, to ktoś kto czuje, kocha i potrafi cierpieć gdy zaufa, a zostaje porzucony.Najpierw pomyślcie czy jesteście gotowi na taką miłość. Pies kocha bezwarunkowo, czy potraficie taką miłość odwzajemnić na zawsze?

7 komentarzy :

  1. To bardzo mądry apel, zwierzę to nie zabawka!
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo chcę mieć psa, ale tak samo jak chcę, tak samo wiem, że z moim trybem pracy byłaby to mordęga dla psa, bo jak go zostawić pod opieką obcych dla niego ludzi na dwa miesiące i wyjechać? jak pozostawić go na łaskę lub nie kogoś, kto być może wcale nie chce się nim zajmować, a zgodził się, żeby nie robić nikomu przykrości... każde zwierzę to odpowiedzialność, nawet mała rybka w szklanej kuli nie większej niż 5l słoik... pamiętam dramatyczne rozstanie z moim psiakiem kiedy byłam nastolatką, a psa trzeba było uśpić z powodu nosówki, której nie dało się wyleczyć... i nie chcę więcej takich rozstań... moje chcenie nie warte jest unieszczęśliwiania zwierzęcia...

    OdpowiedzUsuń
  3. No właśnie...jaki przykład dla dziecka dają tacy rodzice, co pozbywają się zwierzaka kiedy przeszkadza? albo kiedy się trafi ładniejszy, bardziej rasowy? hmm...Jak sami staną się zbyt "przeszkadzający" na starość to dzieci się na nich wypną...

    OdpowiedzUsuń
  4. tak zwierzęta potrafią kochać bezwarunkowo szkoda ze nie ma więcej tak odpowiedzialnych ludzi jak Ty i Twoja rodzina

    OdpowiedzUsuń
  5. od wczoraj jak tylko dostałam telefon czułam ze cos jest nie tak
    dziś gdy usłyszałam rak po prostu popłynęły łzy ale zaraz myśl dasz rade masz syna męża i wiem ze muszę być twarda i tak jak napisałaś oręż w dłoń i do walki
    a ja nie z tych co się poddają wiec wierze ze walkę wygram
    dziękuje Kochana ze Jesteś:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Witaj jak dla mnie nie Drewniana. To co napisałaś jest bardzo mądre, tyle tylko że u wielu rozsądek nie idzie w parze z emocjami. Ja miałem psa 14 lat, to był już członek rodziny, niestety przyszedł czas że trzeba było go uśpić ze względu na jego chorobę, to nie było łatwe. Mam nadzieję, że twoje słowa dadzą do myślenia wielu ludziom. Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  7. Witaj jak dla mnie nie Drewniana. Chciałbym złożyć tobie życzenia Zdrowych Wesołych Świąt Bożego Narodzenia. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń