.

.

niedziela, 29 stycznia 2017

Ciemość widzę

Co za kraj, co za ludzie, co za klimat, co za pokręcona pora roku ze swoją pokręconą pogodą. Kurna noooo....
Ja rozumiem, że latem to prawie nie ma nocy, a za to zimą robi się widno dopiero po 9 rano, ale jest już po 12 , a za oknem nadal mrok, w mieszkaniu ciemno.
I mogę powiedzieć tak jak bohater <<Seksmisji>>--- ,, ciemność, widzę ciemność...ciemność widzę"....
Lampy palą się na okrągło, mnie trafia szlag, depresja potrafi dopaść niektórych znienacka. I potem nie ma się co dziwić, że ostatnio zrobił się ze mnie smutasowy człowieczek, który na siłę rozciąga usta w uśmiechu. Może już się zaczęło przesilenie zimowo-wiosenne?
Pan mąż nawet zaryzykował i powiedział, że zrobiłam się zmierzła-- cokolwiek to znaczy ...
A deszcz pada tutaj poziomo...

środa, 25 stycznia 2017

Zwłoki

Każdy ma taki dzień, gdy czuje się jak bezwolna kukiełka tarmoszona przez życie. I to nawet nie chodzi o to, że coś nam doskwiera, że ktoś nam dokopał, albo, że życie zbyt ciężkie i gryzie nas w doopę. Po prostu przychodzi taki dzień, gdy człowiek się budzi i..,dzieje się coś dziwnego. Mnie dopadło dzisiaj.
Jakieś zwłoki zwlekły się z łóżka, jakieś zwłoki wsiadły do samochodu, jakieś zwłoki pojechały do pracy. A mnie wciąż z tyłu głowy kołatała się myśl, że te zwłoki są mi jakoś dziwnie znajome.

czwartek, 19 stycznia 2017

Przychodzi baba do lekarza....

Chorować nie lubię, a kto zresztą lubi? chora to ja zaczynam być gdy muszę skorzystać z porady lekarza w Norwegii. A korzystam tylko wtedy, gdy sama nie daję rady zaleczyć, wyleczyć, zwalczyć. Albo gdy chodząc po ścianach, z bólu  rysuję paznokciami tapetę... mąż się denerwuje, więc idę do lekarza dla świętego spokoju. Spokoju pana męża, ściany, tapety... no i moich paznokci ;). Lakieru szkoda, bo taki ładny :).
Lekarza mam niedojdę, żeby nie powiedzieć idiotę. Na każdą dolegliwość fizyczną czy psychiczną zaleca jeden środek przeciwbólowy- paracet. Jeszcze nie zdążę ust otworzyć, a już słyszę - paracet

piątek, 23 grudnia 2016

Święta...gdzieś tam

Szelest ozdobnego papieru, ukradkiem po szafach upychane prezenty, światełka na choince, ozdoby,... daleko, ale jednak po swojsku, tradycyjnie, tak jak wyniosło się z domu.
Święta są chyba wyjątkowo trudnym czasem dla emigrantów. Zwłaszcza gdy spędza się je tak daleko. W te dni jakoś bardziej niż zwykle tęskni się za domem, za gwarem przy stole, za tym całym zamieszaniem wigilijnym, na które swego czasu trochę kręciło się nosem, gdy w domu
rodzinnym odbywało się istne szaleństwo. Teraz gdy wspominam ten czas, myślę o samej sobie- młode to głupie, nie docenia... Teraz rozumiem, wiem, doceniam.
W Boże Narodzenie jeszcze więcej myśli się o tych co zostali w kraju, o rodzicach, bliskich osobach, przyjaciołach i o Polsce. My emigranci... W czasie świąt Polska wydaje nam się jakby odleglejsza, a jednocześnie jakby piękniejsza i lepsza z wszystkimi jej tradycjami. Może w czasie świąt trochę bardziej idealizujemy nasz kraj? Jednak się tęskni, emigranci wiedzą to najlepiej. I mimo iż gdzieś tam w świecie, to podtrzymujemy polską tradycję.

środa, 30 listopada 2016

Nie kupuj psa pod choinkę

Zbliżają się święta a wraz z nimi nie tylko radość nadchodzących chwil, ale i posty na portalach społecznościowych ze zdjęciem słodkiego psiaka i apelem -- Nie kupuj psa pod choinkę.
Każdy przemyka wzrokiem po apelu, a z tyłu świadomości ma myśl- to nie o mnie, to o innych. Ja taki/taka nie jestem. Inni tak, ja nie. Nigdy.
I przychodzi gwiazdka i ten moment gdy dziecko piszczy z radości, a w pudełku małe skomlące coś, nieporadnie trzymające się na małych, niezdarnych łapkach, popiskujące, skomlące, patrzące ufnymi oczami na ludzia...tego małego i tego dużego.
Święta mijają, zachwyt dziecka też, prezent powszednieje i zaczyna przeszkadzać. Pogryzione pantofle, obsikany dywan też nie przemawiają na korzyść czworonoga.

niedziela, 27 listopada 2016

Czas napisać podanie o czas...


 << Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat ja wysiadam >> tralalala..... taaa wielkie mi tralalala, a czasu brak na wszystko. Czas daje sobie czadu, a mnie przy okazji popalić i zapitala jak głupi. Zadyszkę już mam.
Czasem mam wrażenie, że jeszcze się nie położę, a już muszę wstawać i na odwrót+ ledwo wstanę, a tu już wieczór. I tak na okrągło i w koło Macieju, czy jak kto woli dookoła Wojtek.
Okna bezczelnie wołają do mnie jak pokutujące dusze- umyj nas... umyj nas, święta, idą święta. Kurna tylko kiedy.

sobota, 12 listopada 2016

Mężczyźni nie chorują

Dopadło mnie przeziębienie. Tak zwyczajnie, po ludzku - gil do pasa, kaktus w gardle. Takie tam dobrodziejstwo zasmarkanego świata. Normalka.
I nic, ale to nic mnie wtedy tak nie denerwuje jak to, gdy słyszę z ust faceta- od kataru się nie umiera, a ból gardła to jeszcze nie koniec świata. Ja to wiem! Ale mężczyźni chyba jednak tego nie wiedzą. Nawet ci, którzy takie mądrości wygłaszają.
Chorej kobiecie nic nie przeszkodzi w tym by zatańczyć polkę z odkurzaczem, czy pójść w tango z mopem, nie wspominając już o modleniu się nad garami czy pakowaniu ubrań do pralki, nawet jeśli ta żre skarpetki na potęgę i wypluwa z siebie pary nie do pary.
Za to facet...hmm... no właśnie.